Koniec terapii – skąd wiedzieć kiedy to jest i jak powinien wyglądać?

Nie każdy z nas, rozpoczynając pierwsze spotkanie w gabinecie psychoterapeuty, pomyśli o tym, że warto w tym momencie myśleć o spotkaniu, które będzie ostatnim. Każda psychoterapia z założenia powinna się zakończyć. Bez względu na postawione cele i długość jej trwania, wpisanym w proces założeniem jest jego zakończenie. Często psychoterapeuci decydują się na omawianie zakończenia już podczas pierwszych spotkań, zdarza się jednak tak, że do takiej rozmowy nie dochodzi i w trakcie trwania terapii pojawia się pytanie: skąd wiedzieć, że powinno się zakończyć terapię?
Zakończenie psychoterapii może wyjść z inicjatywy pacjenta, psychoterapeuty lub być wynikiem obopólnej decyzji, omówionej podczas spotkań. Często przy wspólnej decyzji ustalane są dalsze spotkania wspierające – zmniejsza się wówczas częstotliwość spotkań, mają one charakter monitorujący funkcjonowanie bez terapii. Dla wielu pacjentów stanowią kotwicę, często w gabinecie pada stwierdzenie, że dobrze, czy bezpiecznie, jest wiedzieć, że jeśli coś by się wydarzyło, spotkanie jest umówione. Warto monitorować, czy ten okres nie przedłuża się w sposób, który nie służy pacjentowi i przestaje być użyteczny. Wielu psychoterapeutów zostawia po zakończeniu procesu możliwość powrotu do spotkań w przyszłości. Ta perspektywa również może spełniać funkcję owej kotwicy i dawać poczucie perspektywy na pomoc, gdyby zaszła taka potrzeba.
Co natomiast zrobić w sytuacji, kiedy rozmowa o końcu nie pojawiła się, a w nas zaczęły kiełkować wątpliwości?
Czy fakt trudności w komunikacji z terapeutą lub poczucia, że spotkania z nim nie przynoszą efektu, jest wystarczający do zakończenia spotkań? Według psychiatry Jerzego Aleksandrowicza warto zaryzykować dalsze korzystanie z psychoterapii i dopiero po dłuższym czasie, jeśli nie będzie efektów, rozważyć decyzję o zmianie specjalisty. Myślę, że wielu z Państwa czytając tę radę ma swój pomysł na to, jak byście postąpili w takich okolicznościach. Dyrektorka kliniczna Uniwersytetu Kolumbii Erin Engle podaje trzy powody do zakończenia terapii przez pacjentów:
• Kiedy psychoterapia wydaje się nie przynosić efektów
Z perspektywy specjalisty jak i pacjenta, jest to niezwykle ważne i często rozwojowe dla terapii, by wnieść swoje obserwacje i odczucia w treść spotkań. Bywa tak, że dany obszar problemowy może być bardziej dopasowany do kwalifikacji i sposobu pracy innego specjalisty, a psychoterapeuta, z którym pracujemy, może wskazać kierunek, w którym powinniśmy szukać innego specjalisty.
• Kiedy pojawiają się „red flagi” ze strony psychoterapeuty, które wskazują, że nie był lub przestał być dobrym wyborem
Zdarza się, że z różnych powodów czujemy się podczas sesji psychoterapeutycznych niewysłuchani, oceniani, czy w skrajnych przypadkach ośmieszani lub pozbawieni poczucia bezpieczeństwa emocjonalnego. W tej sytuacji również istotne będzie omówienie tego odczucia z psychoterapeutą, jednak doświadczenie gabinetowe pokazuje, że rozmowy o trudnościach pojawiają się znacznie rzadziej niż przerwane procesy terapeutyczne. Oczywiście, jeśli pacjent zniknie z terapii, nie mamy pewności jaki był tego powód, także pozostajemy na poziomie domysłów, możemy jednak założyć, że część z tych przerwanych procesów mogła mieć zarzewie w trudnościach, które pacjent odczuwał względem terapeuty lub sesji.
Zarówno w tym jak i w pierwszym scenariuszu bywa tak, że informację o zerwaniu terapii i jej powodzie psychoterapeuta otrzymuje mailem lub SMSem. W takich sytuacjach czasem pojawia się ze strony specjalisty propozycja ostatniego spotkania, celem omówienia sytuacji i emocji, które wywołała. Służy to domknięciu procesu, nawet jeśli pożądany efekt nie został osiągnięty, co może być cennym przeżyciem dla pacjenta i dla terapeuty.
• Kiedy terapia przyniosła oczekiwany skutek, pacjent deklaruje, że jest gotowy do zakończenia
W tym scenariuszu omówienie jest równie istotne – możemy poszukać odpowiedzi na pytania o to, po czym poznaliśmy, że nasze cele zostały osiągnięte, jak czujemy się z myślą, że ten moment miałby być tym kończącym terapię. Czy ta myśl lub odczucie oparte są te długotrwałej obserwacji, czy wynikają z obecnej chwili, np. podczas rozmowy w trakcie sesji. To także dobry moment by o obserwowany postęp zapytać terapeutę – jak z jego perspektywy wygląda gotowość pacjenta do zakończenia spotkań, po czym on obserwuje zmianę oraz czy ma jakieś rekomendacje co do dalszego postępowania.
Bywa tak, że konieczność zakończenia terapii dyktują sytuacje losowe po stronie pacjenta – utrata płynności finansowej, strata pracy, przeprowadzka, czy po stronie terapeuty – zmiana miejsca pracy bez możliwości kontynuowania wsparcia w nowym miejscu, trudne wydarzenia w życiu prywatnym, które czasowo lub na stałe odbierają możliwość świadczenia usług zgodnie z etyką zawodu. Nagłość i losowość wydarzeń mogą powodować, że nie dochodzi do rozmowy kończącej. Warto jednak pamiętać, że można taką rozmowę odroczyć lub poinformować drugą stronę o powodach zakończenia w formie pisemnej, jeśli spotkanie nie jest możliwe. Taka forma kontaktu również stanowi o domknięciu procesu terapeutycznego z uważnością na to, by zarówno pacjent jak i terapeuta mieli świadomość okoliczności zakończenia, a także możliwość omówienia tego. Może się wydawać, że kończenie terapii generuje dużo napięcia i konieczności podejmowania konfrontujących i nierzadko trudnych rozmów. Jest to również moment na dostrzeżenie plusów płynących z zakończenia tego procesu: wdrażanie zdobytych umiejętności w codzienność, doświadczanie swojej sprawczości i samodzielności – to dla wielu osób źródło wzmocnienia poczucia własnej wartości i odczuwania dumy z tego, co osiągnęły podczas psychoterapii.
Zaryzykuję stwierdzenie, że rozmowa o zakończeniu, bez względu na powód tego zakończenia, jest dla każdego psychoterapeuty cenną lekcją i możliwością dalszego rozwoju.
Autorka: Anita Lewandowska


